Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą romans. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 9 września 2012

"Labirynt kłamstw" - Tess Gerritsen

Tytuł: Labirynt kłamstw
Autor: Tess Gerritsen
Wydawnictwo: MIRA
Rok wydania: 2011

Pamiętacie moją recenzję Ciała? Wtedy było to moje pierwsze spotkanie z panią Gerritsen,  jak widać - niezbyt udane. Może dlatego, że po wielu, wielu recenzjach spodziewałam się bomby. No, ale jedna jaskółka wiosny nie czyni, postanowiłam dać jej drugą szansę. I co? W sumie to bomby znów specjalnie nie było, co nie zmienia faktu, że była to zdecydowanie lepsza książka. 
Ale po kolei. 

Labirynt kłamstw składa się z dwóch odrębnych, krótkich powieści. 

Pierwsza z nich nosi tytuł Telefon o północy. Do niczego niepodejrzewającej Sarah Fontaine dzwoni telefon. Ktoś z urzędu powiadamia ją, że jej mąż, z którym notabene była zaledwie dwa miesiące po ślubie, nie żyje. Ginie w pożarze hotelu w... Berlinie, choć według Sarah powinien znajdować się w Londynie. Budzi to podejrzenia kobiety, która nie chce uwierzyć w śmierć Geoffrey'a. Stawia się na wezwanie Nicka O'Hary, który informuje ją, że nie był to przypadkowy pożar. Mało tego - okazuje się, że pół roku temu Geoffrey Fontaine... nie istniał. Kim był człowiek, za którego wyszła Sarah? Czy kobieta była dla niego jedynie przykrywką? Kiedy po raz drugi dzwoni telefon, Sarah postanawia za wszelką cenę dotrzeć do prawdy. I odnaleźć swojego męża - bo gdzieś na pewno jest. Nick dołącza do jej poszukiwań - w efekcie wplątują się w aferę, w której stawką staje się życie Sarah. Należy pamiętać, że (oczywiście) trudne okoliczności życiowe zbliżają...

Druga powieść, Bez odwrotu, to historia Cathy Weaver. Kobieta jedzie do swojej ciężarnej przyjaciółki na Boże Narodzenie. Droga wiedzie przez las. Nagle z nocnego mroku wprost pod samochód Cathy wybiega mężczyzna. Przerażona Cathy pakuje rannego Victora do samochodu i odstawia do szpitala, po czym, zostawiając namiary na siebie, odjeżdża. Tam okazuje się, że mężczyzna ma ranę postrzałową i jest w wielkich tarapatach... Tymczasem przyjaciółka Cathy zostaje zamordowana, choć nikomu nie wadziła. Gdy w San Francisco, gdzie mieszka Weaver, dochodzi do zabójstwa kobiety, która nazywa się tak samo, dociera do niej, że to ona miała być celem. Ratując Victora wplątała się w gigantyczną aferę, w której główną rolę grają nielegalne badania za rządowe pieniądze.

Jak sama autorka przyznaje, obie historie to sensacyjne romansidła. Cóż, zawsze unikałam romansu jak ognia, jednakże perspektywa dobrego thrillera przeważyła. I nie rozczarowałam się - romans w obu powieściach jest, nie daje się jednak we znaki - Gerritsen udało się zachować pozory prawdopodobieństwa, nie rzuciła swych bohaterów z marszu w gwałtowny wir miłosnych uniesień, za co ogromny plus. Aczkolwiek nie byłabym sobą, gdybym trochę nie pomarudziła - kobiety z takich historii niemal zawsze są zbyt ufne, jak na zdrowy rozsądek. Choć pewnie się nie znam, a zakochanie robi swoje... ;-)

Sensacyjności i wartkiej akcji nie sposób odmówić tym powieściom. Czytelnik nie nudzi się, wręcz przeciwnie - książka wciąga bardzo porządnie, tak, jak należy tego oczekiwać od dobrego thrillera. Językowo brak z mojej strony jakichś specjalnych zastrzeżeń, wydanie również jest staranniejsze niż Ciała (dodajmy, że wydały je różne wydawnictwa). 

Labirynt kłamstw czyta się naprawdę świetnie - szybko i emocjonująco. Jasne, nie ma tu drugiego dna, jak w wielu thrillerach z najwyższej półki, jednak dla wielbicieli gatunku i Gerritsen Labirynt kłamstw to pozycja obowiązkowa.

wtorek, 10 stycznia 2012

"Opętani" - Witold Gombrowicz

Tytuł: Opętani 
Autor:Witold Gombrowicz
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2011
Ocena: 9/10
 
Tak, styczeń to zdecydowanie miesiąc Gombrowicza. Co prawda zawdzięczam to programowi zajęć z historii literatury, ale - przyznaję się - dałam się wciągnąć
Z czym Wam się kojarzy Gombrowicz? Może z mocno spłycaną i często niedocenianą Ferdydurke, z tym, że Słowacki zachwyca, no bo jak nie zachwyca, z natłokiem łydek, gąb i różnych takich. Ktoś inny może czytał Trans-Atlantyk - dzieło dla mnie osobiście ciężkie do przebrnięcia, z językiem przestylizowanym na sarmacko, homoerotycznymi fascynacjami i bałaganem polskiej emigracji w Argentynie. Albo jeszcze inna odsłona, błyskotliwy, intelektualny Dziennik, który mnie zajmuje niezwykle, a innych zaś odpycha. Tak czy siak - Gombrowicz przyzwyczaił nas do tego, że jest trudnym pisarzem i skomplikowaną osobowością. Sądzę, że większość braci czytelniczej raczej za nim nie przepada. Cóż, wystarczy spojrzeć, jak niewielki odzew wywołał mój wpis o Dzienniku... ;-)
No tak. A czytaliście Opętanych? Prawdopodobnie nie. Cóż, trudno się dziwić - sam Gombrowicz wielce wstydził się tego dzieła, nazywał je powieścią dla kucharek. Drukował je w 1939 roku na łamach kilku brukowców jako Z. Niewieski. Przyznał się do tej książki dopiero tuż przed śmiercią. 
Dlaczego?
Powieść w zamierzeniu miała należeć do dolnych rejestrów literatury, zawierać w sobie wszystkie te elementy, które kochali przeciętni pożeracze słowa pisanego. Miała być powieścią gotycką, kryminałem i romansem jednocześnie. Gombrowicz pisał zakładając, że ma być to powieść napisana "oddolnie", w sposób "niski", tak, by nie zaznaczał się w tekście ślad autora, który bądź co bądź zaliczany jest do największych intelektualistów polskich XX wieku. Czy to się udało? Cóż, według mnie nie do końca. 
Ale po kolei. 

Młody tenisista, Marian Walczak vel Leszczuk, zostaje zgodzony jako trener dla panny Mai Ochołowskiej, dziewczęcia uzdolnionego w tym sporcie, pięknego i z bardzo żywiołowym charakterem. Tuż obok Połyki, majątku Ochołowskich, znajduje się Mysłocz - stare, zbankrutowane zamczysko książąt Holszańskich, w którym dogorywa właśnie ostatni z rodu. Jak to w powieściach tego typu bywa, między młodymi od razu pojawia się chemia, która bynajmniej nie prowadzi do typowego romansu. W międzyczasie pojawiają się podejrzenia, że zamek kryje niewyobrażalne bogactwa, a narzeczony Mai, sekretarz księcia, manipuluje swoim powoli popadającym w obłęd pracodawcą tak, by ten uczynił go spadkobiercą. Do tego okazuje się, że na zamku straszy...

Słuchajcie, ta powieść jest fantastyczna. Kiedy zacznie się ją czytać, nie odłoży się jej przed ostatnią kartką. Ma wszystko, czego potrzebuje książka, by uwieść czytelnika. Jest intryga, są uczucia, są mocno zarysowani bohaterowie, akcja pędzi przed siebie, a jest zwroty często zaskakują. 

Mimo założeń do Opętanych przeniknęły pierwiastki światopoglądu Gombrowicza. Światek arystokratyczny jest tu przedstawiony karykaturalnie, rządzi młodość, a pierwiastkiem doskonałym jest właśnie ta ceniona przez autora niższość, oddolność. W końcu nie bez powodu jeden z kulminacyjnych momentów w powieści wydarza się na balu dla kelnerów...
Ale nic więcej Wam nie powiem.