Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tokarczuk. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Tokarczuk. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 29 grudnia 2011

"Szafa" - Olga Tokarczuk

Tytuł: Szafa
Autor: Olga Tokarczuk
Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Rok wydania: 2005
Ocena: 10/10
 
Bardzo trudno jest napisać coś o książeczce, która zawiera trzy opowiadania i ma zaledwie 63 strony. Jednakże bardzo chciałabym się nią z Wami podzielić, ponieważ jest to jeden z najpiękniejszych według mnie fragmentów naszej rodzimej literatury. Fragment niezwykle fascynujący, ciepły, przesiąknięty jakąś niezwykłą magią, a jednocześnie niepokojący i żywo pobudzający wyobraźnię; fragment, którego nie wystarczy przeczytać raz. Do mnie on zawsze wraca, prędzej czy później, każe się znów i znów czytać, przesiąkać do swojej rzeczywistości, zamknąć się w nim choć na chwilę, woła mnie tak, jak tytułowa Szafa przyzywa bohaterkę opowiadania. Zmusza do tego, by choć na krótką chwilę przysiąść, tak jak pokojówka na krawędzi łóżka w pokoju hotelu "Capital" w Numerach, by wsłuchać się w śpiewne wyliczanki, podobne do tych, które padają z ust żony D., buddystki, w opowiadaniu Deus ex - wirujące wyliczanki słów, dźwięków, obrazów, różnorakich myśli.

Nie sposób ukryć, że nie jest to proza łatwa. Muszę przyznać, że choć zwykle czytam bardzo szybko, często przemykając po prostu wzrokiem po tekście, przy Tokarczuk tak zrobić nie wolno. Powiem więcej - jej tak czytać nie sposób. To proza smaczna, wysublimowana, zobowiązująca do delektowania się każdym słowem z osobna, tak, jak robi to autorka. Opowiadania te przesycone są niejako mgiełką egzystencjalnej filozofii. Słowa przenikają się wzajemnie, jakby dziwią się sobie, spotykając się w konfiguracjach nowych, świeżych i nietypowych. Autorka stawia przestrzeń pod znakiem zapytania, przemeblowuje ją za pomocą słów, czasem stwarza od nowa, zmuszając czytelnika do zatrzymania się, zastanowienia, uświadomienia sobie tego, o czym mówi. Odkrywamy wtedy, że opisywana przez nią rzeczywistość to ta codzienna, której doświadcza każdy z nas. Ukrywa się ona pod warstwą słów niezwykle poruszających wyobraźnię, przez co staje się czymś całkowicie niezwyczajnym, zupełnie nowym doświadczeniem. Na okładce wydawca napisał, że pełne magii i poezji opowiadania Olgi Tokarczuk przenoszą nas w niezwykłe światy, gdzie fantazja sąsiaduje z mitami, a przedmioty mają własne prawa. To prawda. Przedmioty stają się osobnym, żywym istnieniem, otrzymują duszę, moc przechowywania kształtów, kolorów, zapachów, wrażeń, emocji i obrazów. Stają się symbolem wieczności w światach, w których przemijają ludzie, zdarzenia, sekundy i miesiące. Są niemymi świadkami ludzkich historii, a pod piórem Tokarczuk zaczynają je opowiadać.

Najgorzej jest z kobietami. (…) One instynktownie próbują przerabiać hotelowe pokoje na namiastki domów. Ukorzeniają się, gdzie tylko mogą, jak niesione wiatrem nasiona. W hotelowych szafach wieszają jakieś zapiekłe tęsknoty; w łazienkach, w sposób bezwstydny, zostawiają swoje pożądanie i opuszczenie. (Numery)

Czytałam tę książkę z ołówkiem w ręku. Zaznaczyłam bardzo wiele fragmentów, czasem krótkich, składających się z kilku słów, a czasem takich zajmujących pół strony. Gdybym chciała się podzielić nimi wszystkimi, pewnie po prostu przeczytałabym Wam całość. Pozostawię ją jednak Wam, bo to proza, którą cudownie jest odkrywać samemu, na własną rękę błądzić i odnajdywać się pomiędzy słowami. Być może będzie to trudne, ale wierzcie mi - warto.