Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura hiszpańska. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą literatura hiszpańska. Pokaż wszystkie posty

sobota, 18 lutego 2012

"Kompozytor burz" - Andrés Pascual

Tytuł: Kompozytor burz
Autor: Andrés Pascual
Wydawnictwo: Otwarte
Rok wydania: 2011
Ocena: 6/10

Czasy współczesne, Paryż. Wielki kompozytor ma właśnie zakończyć swą karierę, po raz pierwszy i ostatni wykonując swój utwór, dzieło, które uznał za genialne. W ostatniej chwili załamuje się i nie wychodzi na scenę. Właściciel opery zabiera go do archiwum, aby pokazać mu niezwykle cenną rzecz - list-testament samego Ludwika XIV, jego osobistą spowiedź z największych błędów, jakie kiedykolwiek mógłby popełnić. Zabytkowy dokument zabiera nas do Paryża z czasów Króla Słońce, by odkryć jedną z największych tajemnic tego świata.

Mathieu, młody, genialny muzyk, zostaje wmieszany w ogromną awanturę. Jego brat zostaje zamordowany z powodu dziwnej partytury, stanowiącej zapis czegoś zupełnie nieznanego. Szybko okazuje się, że jest to zapis najcenniejszej melodii świata - melodii duszy, pierwotnej muzyki stanowiącej głos samego Stwórcy.
Chcąc-nie chcąc Mathieu musi wyruszyć w pełną niebezpieczeństw podróż aż na Madagaskar, gdzie ponoć przebywa kapłanka z plemienia Anosy, jedyna istota na świecie, która potrafi ją zaśpiewać. Odnalezienie jej nie będzie łatwe...

Czytałam tę powieść wyjątkowo długo i powoli. Jest bardzo gęsta, nasycona treścią. Z XVIII-wiecznego, brudnego Paryża, poprzez absurdalny przepych Wersalu po niezmierzone morza i egzotyczne raje - razem z tą książką podróżujemy w czasie i przestrzeni. To powieść pełna dźwięków, zapachów i kolorów, gwałtownych uczuć różnej miary. Częściowo to historia miłosna, częściowo upolityczniona osobą Ludwika XIV, częściowo pełna pirackiego, egzotycznego zacięcia.

Czy to dobra powieść?
I tak, i nie.

Wciąga niesamowicie i bardzo oddziałuje na wyobraźnię, jest napisana naprawdę pięknym, plastycznym, kolorowym językiem. A jednak co kilkadziesiąt stron odkładałam tę książkę, żeby przetrawić przeczytany fragment. To chyba z przesycenia różnorodnymi bodźcami działającymi na wszystkie zmysły. Początek nieco zbił mnie z tropu, jest po prosu banalny - ale później powieść się rozkręca i nie chce puścić. Aż do końca, który, cóż... Jest według mnie do niczego. Niestety - porażająca, egzotyczna przygoda kończy się nijak, kompletnie bez sensu. Nie wiem, czy taki był zamysł autora, ale zakończenie rozbiło mi całą historię na drzazgi, spłycając ją, banalizując i robiąc z tego liche romansidło. I czuję się diablo rozczarowana, bo generalnie historia Mathieu jest świetna, wciągająca i ciekawa. Okładka jest rewelacyjna, a tytuł obiecuje ogromnie wiele. A na końcu taki klops, no...
Jestem niepocieszona.

Ale i tak Wam tę książkę polecam, bo naprawdę pozwala zapomnieć o plusze za oknem i rozgrzać się w madagaskarskim słońcu. No i może lubicie takie tkliwe zakończenia. Ja nie przepadam, stąd moja gwałtowna reakcja. Cóż, de gustibus non disputandum est.

***
Nawet nie wiem, kiedy minął mi ostatni tydzień. Mały zjazd rodzinny, a potem rozpoczęcie nowej pracy (ha, pracuję w księgarni!) skutecznie odsunęły na dalszy plan pisanie tutaj. Do tego licencjat nieszczęsny... Cóż. Postaram się pisać przynajmniej raz w tygodniu ;-)

sobota, 4 lutego 2012

"Światła września" - Carlos Ruiz Zafón

Tytuł: Światła września
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2011
Ocena: 8/10

Czasami świat zsyła dobre duchy. W momencie, gdy wydaje się, że to już koniec, czasami pojawia się ktoś niosący ze sobą odmianę losu. Ale czy to poczucie, że złapało się Boga za nogi, jest słuszne? 

Jest rok 1936, Paryż. Po śmierci ukochanego, uwielbianego męża do Simone zaczynają przychodzić wierzyciele. Rodzina szybko ubożeje, przeprowadza się do maleńkiej mansardy nad sklepem znajomego. Czternastoletnia Iréne usiłuje pomóc matce, po kryjomu dorabiając jako fordanserka.
Po ciężkim, rozpaczliwym roku Simone otrzymuje niezwykłą propozycję pracy. Ma się przeprowadzić z dziećmi do Normandii, by tam podjąć pracę ochmistrzyni w domu niejakiego Lazarusa Janna, fabrykanta zabawek. Trafiają do Domu na Cyplu, z którego rozciąga się bajkowy widok na morze i opuszczoną latarnię morską. Nowy pryncypał Simone okazuje się geniuszem, bardzo tajemniczym, lecz jednocześnie sympatycznym człowiekiem. Jego rezydencję, Cravenmoore, wypełniają przedziwne zabawki, które są czymś więcej niż tylko mechanizmem. Tymczasem Hannah, młodziutka służąca Janna, przypadkowo uruchamia lawinę przerażających wydarzeń... 

Zafón to pisarz, którego pokochałam od pierwszych stron Cienia wiatru. Jego powieści wypełniają żywe, plastyczne obrazy, język kreuje magiczną rzeczywistość, która urzeka, porywa i nie wypuszcza aż do ostatniego zdania. Tak jest i tym razem. Choć Światła września powstały z myślą raczej o młodzieżowych czytelnikach, starszym niczego tutaj nie zabraknie. 

Nie podobało mi się spłycenie niektórych wątków, potraktowanie ich nieco po macoszemu, nieco lekceważąco. Paru drobiazgów mi tutaj brakuje. Jednakże Zafón nadrabia wszystko doskonałym kreowaniem akcji, budowaniem napięcia godnego klasycznej powieści grozy. Wszystko przełamuje aura magiczności, tajemnicy, wydaje się, że świat jest skonstruowany na pograniczu jawy i snu, czasem pięknego i czarodziejskiego, a czasem upiornego koszmaru, z którego trudno się obudzić. 

I jeszcze pomysły Zafóna - te nigdy nie zawodzą. Jego historie są oryginalne, świeże i fascynujące, nie pozwalają się oderwać i każą ze zniecierpliwieniem czekać na kolejną powieść tego autora.

piątek, 16 grudnia 2011

"Africanus. Syn konsula" - Santiago Posteguillo

Tytuł: Africanus. Syn konsula
Autor: Santiago Posteguillo
Wydawnictwo:Esprit
Rok wydania: 2011
Ocena: 8/10

III wiek przed Chrystusem. Rzym - piękne, kwitnące miasto, staje w obliczu ogromnego zagrożenia. Na horyzoncie pojawia się potężny wróg - kartagiński wódz Hannibal, mistrz strategii wojennej, człowiek niezłomny i bezwzględny w swoich poczynaniach. W zemście za śmierć ojca chce zniszczyć miasto położone nad Tybrem. Dochodzi do trzech wielkich wojen, zwanych wojnami punickimi, po których Rzym staje się najpotężniejszym imperium w dziejach starożytnego świata. Jak to się stało, że tak wybitny wódz jak Hannibal poniósł klęskę w starciu z niestabilnym wewnętrznie Rzymem?

W 235 roku przed Chrystusem przychodzi na świat Publiusz Korneliusz Scypion. Wychowuje się w rodzinie o militarnych oraz kulturalnych tradycjach. W sztuce wojskowej szkoli go od najmłodszych lat stryj, Gnejusz, zaś ojciec zapewnia mu najlepszych nauczycieli oraz podsuwa wartościowe lektury. Szybko okazuje się, że chłopak ma wyjątkowy talent strategiczny oraz nieprzeciętną odwagę. Ojciec zabiera go więc ze sobą na front, gdzie zaledwie jako siedemnastolatek bierze udział w bitwie nad Ticinusem jako dowódca oddziału jazdy. A to dopiero początek jego błyskotliwej kariery...

Książka ta zrobiła mi bardzo nieprzyjemną niespodziankę. Otóż, w momencie pełnym napięcia... nagle opowieść się urywa, a na następnej stronie znajduje się informacja, że następna część historii Africanusa znajduje się w tomie, który ukaże się... w lutym 2012. Grrr! 
Tak, denerwuję się. Bo wciągnęłam się w tę książkę niesamowicie. Wojny punickie były moim konikiem na lekcjach historii w liceum, więc możliwość przypomnienia sobie tej historii, w dodatku w wersji zbeletryzowanej, to niezła gratka.

To bardzo dobrze napisana powieść, wartka i wciągająca. Nie przyłapałam jej na dłużeniu się czy przynudzaniu. Pisana jest czystym, przejrzystym językiem, chwilami tylko nieco patetycznym. Ale tu to nawet pasuje, w końcu mowa o jednych z największych osobistości w dziejach starożytnego świata. Ogromnym plusem jest to, że opowieść zgodna jest z faktami historycznymi, nie tylko w ogólnym zarysie, ale również w drobniejszych szczegółach. Widać, że autor poświęcił temu zagadnieniu bardzo wiele czasu i energii.

Poza panoramą wojsk oraz strategii rzymskich i kartagińskich, sporo tutaj informacji o ustroju politycznym Rzymu, jego kulturze, zwyczajach i obrzędach. Podoba mi się, że autor wyjaśnia wszystko czytelnikowi, tak by ten nie miał problemu ze zrozumieniem sytuacji. Część objaśnień znajduje się bezpośrednio w tekście, dla innych haseł na końcu książki utworzono słowniczek. Zamieszczono także kilka map, pomagających zorientować się geograficznie i strategicznie. 

Krótko mówiąc - świetna książka, nie tylko dla pasjonatów historii. Nie pozostaje mi nic innego, jak bardzo mocno polecić. I cierpliwie czekać na część następną... ;-)

Za książkę bardzo dziękuję wydawnictwu Esprit.

piątek, 8 lipca 2011

"Pałac Północy" - Carlos Ruiz Zafón

Tytuł: Pałac Północy
Autor: Carlos Ruiz Zafón
Wydawnictwo: Muza
Rok wydania: 2011
ISBN: 978-83-749-5978-0
Moja ocena: 7,5/10

Kalkuta, maj 1932 roku. Wychowankowie sierocińca St. Patrick's, członkowie tajemniczego Chowbar Society, spotykają się po raz ostatni w Pałacu Północy. Siedmioro przyjaciół kończy lat szesnaście, stając się dorosłymi obywatelami. Mają rozpocząć życie na własny rachunek. Któż by jednak przewidział, że ten przełomowy moment dostarczy im tak przerażających i niezapomnianych przeżyć, że odezwą się duchy nieznanej, ciemnej przeszłości, o których może lepiej nigdy się nie dowiedzieć?
Cóż, ja przewidziałam.;-) Ale o tym za chwilę.

To druga powieść w dorobku Zafóna, adresowana przede wszystkim do młodzieży. Autor sam jednak zasygnalizował, że mimo to starał się napisać powieść, do której będzie się z równą przyjemnością wracać po latach. Czy spełnił swoje założenie?
Nie jestem pewna. Niemniej, to dobra powieść. Akcja płynie sprawnie i szybko, nieco filmowa technika Zafóna nie pozwala się znudzić. Nie marnuje się przestrzeni na zbędne elementy hamujące przebieg wydarzeń. Ale tak jest jedynie w rozdziałach dotyczących stricte zasadniczej historii. Te poprzecinane są obszernymi monologami narratora, pełnymi wyjaśnień i uzupełnień, co dla mnie jest zabiegiem, co tu dużo mówić, irytującym. Bardzo nie podobają mi się też zaburzające równowagę całości długie monologi pani Aryami, mające na celu najpierw zawiązanie dalszej akcji, później zburzenie jej i odbudowanie od początku. Przyznaję, że drażni mnie to przede wszystkim przez, w moim odczuciu oczywiście, niewystarczające ich umotywowanie. Ale to taka mała skaza filologa, na studiach wciąż wbijają mi do głowy, że nic nie jest w tekście bezcelowe ;-)

Książkę czyta się bardzo przyjemnie, wraca się dzięki niej myślami do własnych lat -nastu, kiedy samemu tworzyło się w głowie różne, przeróżne historie, marzyło o tajemnicach, przyjaźniach na śmierć i życie... To wszystko jest w tej powieści. Czytając, cofnęłam się w czasie na parę chwil - i to było bardzo przyjemne. Tego oczekuję od książek - przenoszenia mnie tam, gdzie z oczywistych względów nie można się znaleźć, do przeszłości i przyszłości własnej i cudzej, do równoległych wszechświatów, do krainy wyobraźni, gdzie nie obowiązują normalne prawa fizyki.
Jeżeli chodzi o przewidywalność - absolutnie nie jest źle. Po prostu sama kiedyś wymyślałam nieco podobne historie, łatwo mi więc było wyśledzić tok myśli autora. Według mnie niczego to Pałacowi Północy nie ujmuje. Można jednak dostrzec długą drogę, jaką przeszedł Zafón od tej książki do takiego arcydzieła jak Cień wiatru, który chyba na zawsze pozostanie jedną z najbardziej magicznych książek, które w życiu czytałam.
Z czystym sumieniem mogę polecić tę książkę jako niezobowiązującą lekturę dla oderwania się od szarej rzeczywistości - działa znakomicie!