Autor: Małgorzata Musierowicz
Wydawnictwo: Akapit Press
Rok wydania: (1981)
Ocena: 9/10
[audiobook]
Był w moim życiu taki moment, że w Jeżycjadzie zaczytywałam się namiętnie. To było pod koniec podstawówki, miałam dziesięć, może jedenaście lat. Biegałam po lekcjach do szkolnej biblioteki, brałam trzy tomy z serii, czytałyśmy je razem z mamą na wyścigi, a następnego dnia odnosiłam je i porywałam następne. Kiedy docierałyśmy do ostatniej części, następnego dnia zaczynałyśmy od początku.
Wychowywałam się na książkach pani Małgorzaty, uwielbiałam bezgranicznie, całym sercem, nieodwołalnie. PRL zawsze wyobrażałam sobie taki, jaki opisywała. Gorąco pragnęłam cofnąć się w czasie i widzieć świat taki, w jakim istnieli jej bohaterowie, którzy stanowili dla mnie niemal drugą rodzinę. Kiedy jednak skończyłam pierwszy etap mojej wędrówki przez meandry edukacji, nadszedł czas na inne książki. Przeprowadziłam się w międzyczasie do Poznania i podjęłam studia. Nie będę ukrywać - to, że wybrałam właśnie to miasto, nie było przypadkiem ;-) Teraz, kilkanaście lat później, niespodziewanie nieco, Jeżycjada znów u mnie zagościła. Tym razem w formie audiobooka. I przyznam szczerze, że jestem nieco oszołomiona...
Kwiat kalafiora to trzecia część cyklu. Opowiada przede wszystkim o siedemnastoletniej Gabrysi Borejko. Historia zaczyna się w sylwestra 1977 roku. Gaba, dziewczę wysokie, krzepkie i zdrowe, postanawia w ten wieczór przeistoczyć się, niespodziewanie dla samej siebie, w romantycznego motyla i wybrać na prywatkę do kuzynki Joanny. Z zabawy wyciąga ją nagły, alarmowy telefon, którego powód postawi na głowie całe dotychczasowe życie w jednym z mieszkań secesyjnej kamienicy przy Roosevelta... Oto nagle na barki Gabrieli spadają wszystkie obowiązki pani domu, z upilnowaniem młodszych sióstr na czele. A jeszcze trzeba wykaraskać się jakoś z dwói z fizyki, dogadać z pewnym Januszem i poradzić sobie z wyjątkowo niesympatyczną i napastliwą sąsiadką.
Tak, znam tę książkę na pamięć od lat. Postanowiłam umilić sobie audiobookiem czas, który spędzałam przy sprzątaniu, zmywaniu, gotowaniu, robieniu zakupów i innych czynnościach, wymagających zaangażowania patrzałek. A że był to mój pierwszy raz z taką formą lektury, postawiłam na coś dobrze mi znanego. I wiecie co?
Jestem zachwycona. Zawsze czułam się wzrokowcem, toteż dźwiękowy odbiór powieści jakoś mnie nie przekonywał. Tymczasem to wspaniały sposób, który przez "czytanie" uszami pozwala na zaoszczędzenie mnóstwa, mnóstwa czasu, zapoznania się z jeszcze większą ilością książek i który jest niesamowicie wygodny. Nie znoszę zmywać naczyń, ale z książką w uszach jest o wiele, o wiele przyjemniej.
A jaki jest Kwiat kalafiora? Cudowny. To ciepła, rodzinna powieść, zarówno dla dorastających dziewczyn, jak i ich matek, babć czy ciotek. I wiem, że istnieją na tej planecie mężczyźni, którym też się podobała.
Jeżycjada to cała galeria wyrazistych, wspaniałych postaci, których nie da się nie pokochać. Do tego jeszcze niezwykła sprawność językowa autorki jest miodem na moje filologiczno-korektorskie serce.
Owszem, nietrudno jest przewidzieć przebieg większości wydarzeń. Ale to nie ma znaczenia, bo kiedy czyta się Musierowicz, wszystko w środku rozgrzewa się tak przyjemnie, świat robi się od razu bardziej kolorowy i przytulny.
I od razu bardziej kocha się Poznań, dziś zakorkowany, rozkopany i pogrążony w chaosie. W dodatku to wspaniałe uczucie - znać z własnej codzienności ulice, którymi chadzali Borejkowie i na których toczyły się eksperymenty grupy ESD czy przesiadywać godzinami w bibliotece, w której pracował Ignacy. Chyba znów popadłam w Jeżycjadowy ciąg. I bardzo mi z tym dobrze!
Musierowicz lubię, więc czemu nie:)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam!!
Czytałam tę książkę jakiś czas temu i przyznam, że niewiele z niej pamiętam. Książki Musierowicz jawią mi się jako zlepek historii, w których dzieje się to samo i jedyne co się zmienia to nazwiska. Niemniej jednak lektury tej autorki potrafią mnie odstresować i wciągnąć na ładne parę godzin. :)
OdpowiedzUsuńA Poznań jest pięknym miastem. :)
Pozdrawiam!
pożyczysz mi tego audiobooka? kocham tę książkę całym sercem. jej bohaterów, ich powiedzonka, ich miejsca. właśnie w takim Poznaniu chciałabym mieszkać.
OdpowiedzUsuńPowiem krótko, zwięźle i na temat: uwielbiam Jeżycjadę! ;)
OdpowiedzUsuń@Kasandro, jeżeli jeszcze nie czytałaś tego tomu to polecam - jeden z tych najsympatyczniejszych.
OdpowiedzUsuń@Rapsodio, faktycznie - historie u Musierowicz często popadają w podobny schemat. Ale cóż z tego, i tak ją uwielbiam ;-)
@kamykowy, ja również ;)))
Swego czasu dużo czytałam książek Musierowicz. Teraz już poszło to w niepamięć, ale dzięki tobie mam znów chęć odświeżyć sobie ponownie twórczość tejże autorki.
OdpowiedzUsuńMusierowicz, jeju jak ja ją uwielbiałam. :) To znaczy jej ksiązki. ;) Chyba muszę do nich wrócić. :)
OdpowiedzUsuńMam bardzo miłe wspomnienia z tą serią ;D Uwielbiam ją ;)
OdpowiedzUsuńJa mam cała Jeżycjadę na półce - uwielbiam Musierowicz i bardzo lubię wracać do jej książek.
OdpowiedzUsuńSą ciepłe i klimatyczne !
Wstyd się przyznać, ale książki nie znam :/ i chyba muszę nadrobić swoje zaległości w tym temacie.
OdpowiedzUsuńBardzo lubię audiobooki, odpowiedni lektor potrafi niesamowicie działać na zmysły :)
Aż mi się cieplutko na sercu zrobiło... To co, zaczynamy serię?;)
OdpowiedzUsuńKtóż nie zna "Małgorzaty Musierowicz" :D?
OdpowiedzUsuńTo były niesamowite klimaty. Też lubiłam.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
Uwielbiam Musierowicz, ta część podobała mi się bardzo :)
OdpowiedzUsuńUwielbiam Musierowicz,a "Kwiat kalafiora" to jedna z moich ulubionych części:) Ale najcudowniejsze jest to, jak "Jeżycjada" przyciąga. Swego czasu poważnie zastanawiałam się nad studiami w Poznaniu, a gdy odwiedziłam go po raz pierwszy, od razu ruszyłam na ulicę Roosvelta...
OdpowiedzUsuń